“Życie czasem bywa znośne” znośne. Rozczuliła mnie Szymborska, która uwielbia kicz i pała miłością do Andrzeja Gołoty, a na organizowanych u siebie obiadach urządza loteryjki, w których można wygrać fanty przywiezione z całego świata. Świetne fragmenty z Allenem. Trochę zdziwiła mnie Kolenda-Zaleska, która jest błyskotliwą, hardą dziennikarką, a przez całość podchodzi do Szymborskiej na kolanach i chichocze jak nastolatka na wszystko co ta mówi (chociaż jak inaczej traktować Noblistkę). Wyjątkowo mnie też rozczarowało, że pali (tak, my neofici jesteśmy najgorsi).
Widziałam wczoraj “Mistyfikację” i jest to film szalenie ciekawy. Dość staromodny, czasami jak Teatr Telewizji, czasami pojechany po bandzie. Ale kino intrygujące, świetnie zagrane. Cieszę się na wywiad ze Stuhrem, który wczoraj tak sprawnie i zabawnie prowadził oglądane w tv Orły.